00:00:33:WEJCIE WZBRONIONE
00:02:24:Pczek Ry.
00:03:03:wiee wiadomoci
00:03:10:Nekrologia:|Wadca Xanadou
00:03:13:Koubla Khan kaza zbudowa w Xanadou,
00:03:16:okazay paac.
00:03:24:I legenda|zawadna Xanadou
00:03:26:gdzie Koubla Khan|kaza wznie swj paac.
00:03:30:Na Florydzie|istnieje inne Xanadou,
00:03:34:najwiksza prywatna posiado na wiecie.
00:03:39:Dla jej stworzenia,
00:03:41:wzniesiono gr.
00:03:43:100,000 drzew,
00:03:45:20,000 ton marmuru
00:03:47:tworz Xanadou.
00:03:51:Znajduj si tam dziea sztuki,
00:03:55:kamienie staroytnych paacw.
00:03:57:Owa przeogromna kolekcja
00:04:00:wypeniaby 10 muzew.
00:04:04:Wszystkie cuda wiata.
00:04:10:Menaeria Xanadou:
00:04:12:mieszkacy przestworzy,
00:04:14:gbin morskich,
00:04:16:dungli i poza.
00:04:19:Ogrd zoologiczny porwnywalny do tego,|jaki stworzy Noe!
00:04:23:Niezliczona ilo kamieni|oznacza grobowiec
00:04:27:wadcy Xanadou.
00:04:29:Od czasw piramid,
00:04:31:to najdroszy
00:04:33:monument, jaki wznis sobie czowiek.
00:04:38:Najbardziej wystawna|ceremonia pogrzebowa roku 1941
00:04:42:miaa tam miejsce.
00:04:50:Zoono w ziemi
00:04:52:pana z Xanadou.
00:04:56:Jedn z najwikszych postaci wieku,
00:04:59:Koubla Khan Amerykanin,
00:05:01:Charles Foster Kane.
00:05:04:WIELKI AMERYKANIN
00:05:08:NASZ FASZYSTA NR 1
00:05:09:WIELKI DEMOKRATA
00:05:11:PODEGACZ WOJENNY
00:05:19:O wiele bardziej ni poprzez swoje dzienniki,
00:05:22:Kane zjedna sobie
00:05:24:44 miliony czytelnikw
00:05:27:swoj osobowoci.
00:05:29:Po skromnych pocztkach|w dziennikarstwie,
00:05:34:Kane posiada wkrtce
00:05:37:37 dziennikw
00:05:40:i sie radiow.
00:05:43:Prawdziwy podbj.
00:05:47:Sklepy...
00:05:49:papiernie... budynki...
00:05:51:fabryki... lasy...
00:05:54:okrty.
00:05:56:Pocztek temu imperium
00:05:58:daa kopalnia zota.
00:06:02:Trzecia na wiecie!
00:06:05:Fortuna rodziny Kane jest legendarna.
00:06:09:W 1868, jego matka, hotelarka,
00:06:12:przyja jako zapat
00:06:14:tytu wasnoci|opuszczonej kopalni:
00:06:17:Le Filon w Colorado.
00:06:20:57 lat pniej,|przed komisj ledcz,
00:06:24:Walter Thatcher, finansista,
00:06:27:zaatakowany przez Kane'a|za kompanie antytrustowe,
00:06:31:wspomina podr, ktr niegdy odby.
00:06:34:Pani Kane powierzya mi
00:06:37:zarzdzanie sw wie fortun
00:06:40:oraz opiek nad jej synem,|Charlesem Fosterem Kane.
00:06:44:Czy to prawda, e ten dzieciak
00:06:49:uderzy was sankami??
00:06:54:Przygotowaem owiadczenie
00:06:59:i nie odpowiem na adne pytanie.
00:07:03:Poprzez swoje przekonania
00:07:07:oraz cige ataki|na nasze tradycje
00:07:11:wasnoci i liberalizmu,
00:07:13:pan Kane jest komunist!
00:07:16:Gdy tymczasem w Nowym Jorku...
00:07:19:Nazwisko Kane jest zagroeniem|dla wszystkich pracownikw!
00:07:24:Jest i pozostanie faszyst.
00:07:30:I wreszcie inna opinia:
00:07:33:Jestem i pozostaj przede wszystkim
00:07:36:Amerykaninem!
00:07:42:Od 1895 do 1941,
00:07:43:by po trosze wszystkim.
00:07:48:Podegacz wojenny w 1898...
00:07:51:pacyfista w 1919...
00:07:54:zosta obrany Prezydentem.
00:07:58:Mistrz dla milionw Amerykanw,
00:08:02:znienawidzony prze miliony innych,
00:08:04:w przecigu 40 lat, uczestniczy
00:08:08:we wszystkich wielkich debatach.
00:08:13:Nie byo takiego polityka
00:08:15:ktrego by nie popiera
00:08:17:lub nie zwalcza.|Lub ktrego nie zwalcza
00:08:21:po wczeniejszym poparciu.
00:08:26:Jego ycie prywatne naleao|do ogu.
00:08:30:Dwa razy onaty,|dwa razy rozwiedziony.
00:08:33:Najpierw siostrzenica Prezydenta,
00:08:36:Emily Norton, opucia go w 1916
00:08:39:i zgina wraz z synem w roku 1918|w wypadku.
00:08:45:16 lat po pierwszym maestwie,
00:08:48:15 dni po rozwodzie,
00:08:50:Kane polubi Susan Alexander,
00:08:53:piewaczk operow.
00:08:57:Dla niej,
00:08:59:kaza wybudowa
00:09:02:Oper w Chicago.
00:09:05:Koszt: 3 miliony dolarw.
00:09:07:Tworzone z myl dla niej,
00:09:10:niedokoczone, gdy go opucia
00:09:13:i pozostao niedokoczone - Xanadou -
00:09:17:co do ktrego nikt nie zna wartoci!
00:09:21:Czsto nominowany, nigdy nie wybrany.
00:09:25:Kane, wielki przywdca ludzi,
00:09:29:nigdy nie uzyska ich poparcia.
00:09:33:Lecz jego prasa bya wszechmocna
00:09:35:i srogo tego dowiadczy.
00:09:38:W 1916 mg zosta|Gubernatorem Nowego Jorku,
00:09:43:jako pierwszy krok
00:09:45:do Prezydentury.
00:09:48:Gdy nagle...
00:09:51:KANE PRZYAPANY PRZEZ ON|W MAESKIM OU
00:09:54:ZE PIEWACZK
00:09:59:Skandal ten|zakoczy jego karier polityczn.
00:10:02:ZAKAD ZAMKNITY
00:10:05:Wielki kryzys|ciko dotkn Kane'a.
00:10:14:11 jego dziennikw poczyo si,
00:10:17:pozostae zostay sprzedane.
00:10:20:Lecz Kane i jego dzienniki
00:10:23:byli wci popularni.
00:10:30:Nie wierzcie radiu.
00:10:32:Czytajcie l'lnquirer.
00:10:34:Co pan sdzi|o sytuacji w Europie?
00:10:37:Co sdz?
00:10:41:Trudna!
00:10:45:Szczliwy z powrotu?
00:10:46:Zawsze jestem Amerykaninem!
00:10:52:To wszystko?
00:10:53:Gdy byem reporterem,|pracowalimy szybciej!
00:10:56:Sdzi pan, e bdzie wojna?
00:10:58:Spotkaem|przywdcw krajw europejskich.
00:11:03:Nie zaryzykuj awantury
00:11:06:ktra pogryaby cywilizacj.
00:11:08:Wojny nie bdzie!
00:11:14:Kane zmieni wiat.
00:11:19:Ale czas mija|i nawet ten twrca wiatw
00:11:25:pewnego dnia zagbi si w przeszo.
00:11:28:Sam w swym niedokoczonym paacu,
00:11:33:ju popkanym... opuszczonym...
00:11:35:magnat prasowy|dalej rzdzi
00:11:38:swoim osabionym imperium.
00:11:39:Stara si|by gow pastwa
00:11:42:ktre przestao go sucha
00:11:44:i wierzy w niego.
00:11:48:A w ostatnim tygodniu,|ten najskromniejszy z ludzi,
00:11:53:Charles Foster Kane, zmar!
00:12:07:Jest pan zadowolony, szefie?
00:12:10:Przey 70 lat,
00:12:12:to duo jak na osobnika.
00:12:17:Nie wystarczy powiedzie, e nie yje.
00:12:20:Dzienniki s od tego.
00:12:24:Trzeba wyjani jego osobowo.
00:12:29:Przypomina pan sobie|jego ostatnie sowa?
00:12:34:By moe tam tkwi wyjanienie.
00:12:40:To by wielki Amerykanin.
00:12:46:Jego ostatnie sowa...
00:12:50:- Powiedzia jedynie...|- Pczek Ry.
00:12:55:Nic wicej...|czy chodzi o kobiet?
00:13:00:O mao nie zosta Prezydentem.
00:13:02:Nard go kocha lub nienawidzi,
00:13:06:a ostatni jego myl|by pczek ry.
00:13:10:A moe to ko?
00:13:12:W jakiej gonitwie?
00:13:14:Zobaczmy jeszcze raz.
00:13:19:Prosz przyjrze si tym, ktrzy go odwiedzali.
00:13:23:Jego dyrektor Bernstein...
00:13:26:Druga ona...
00:13:29:Chodzi do dyskoteki.
00:13:31:Prosz popatrze na nich wszystkich:|ci, ktrych zatrudni,
00:13:35:kochali go lub nienawidzili.
00:13:39:To jak dziennik!
00:13:41:Wyjedam na wojn, panie Rawlston.
00:13:43:Pczek Ry, martwy lub ywy!
00:13:46:By moe bdzie to atwe.
00:14:28:Pani Alexander...
00:14:31:Pan Thompson pragnie z pani rozmawia.
00:14:33:Poprosz whisky.
00:14:40:Nie zapraszaam pana!
00:14:43:Miaem nadziej porozmawia z pani.
00:14:47:Nie mog mie troch spokoju?
00:14:50:Moje sprawy nie dotycz nikogo.
00:14:52:Chc pani powiedzie tylko jedno sowo.
00:14:58:Prosz wyj!
00:15:03:By moe innym razem...
00:15:21:Nie chce nikogo widzie.
00:15:29:Prosz mnie poczy z Nowym Jorkiem.
00:15:41:Zanim umar,
00:15:43:chtnie mwia o Kanie.
00:15:47:Prosz z szefem.
00:15:52:Ona nie chce rozmawia
00:15:54:o Pczku Ry|ani o czymkolwiek.
00:15:59:Jutro przejrz|Dzienniki Thatchera.
00:16:04:Zobacz si z gwnym dyrektorem|Kane'a, Bernsteinem.
00:16:09:Zobacz wszystkich tych,|ktrzy jeszcze yj.
00:16:17:Czy ona nigdy nie mwia|o Pczku Ry?
00:16:25:Zrobiem na ten temat aluzj,|kiedy prasa o nim mwia.
00:16:30:Wydaje si nic o tym nie wiedzie.
00:16:47:Dyrekcja biblioteki
00:16:50:przypomina panu warunki
00:16:53:zwizane z konsultowaniem|Pamitnikw Thatchera.
00:17:01:Nie moe pan cytowa|adnego fragmentu.
00:17:30:Bibliotek zamykamy o 16:30.
00:17:32:Prosz przejrze jedynie|rozdziay o panu Kane.
00:17:36:Interesuje mnie cao.
00:17:42:Strony od 83 do 142.
00:18:01:Moje pierwsze spotkanie
00:18:08:z panem Kane miao miejsce w 1871.
00:18:17:U PANI KANE|PENSJONAT RODZINNY
00:18:23:Charles!|Za szal!
00:18:26:Trzeba z nim porozmawia, pani Kane.
00:18:29:Dobrze, panie Thatcher.|Podpisz.
00:18:34:Ale... jestem jego ojcem.
00:18:36:Zrobimy tak, jak ja zdecydowaam.
00:18:41:Te pienidze nie przeszkodz|w wyksztaceniu naszego syna.
00:18:45:Kady trybuna|uzna moje prawa.
00:18:48:Ten tytu wasnoci|pozostawiony przez dunika
00:18:51:naley si tak samo mnie, jak tobie!
00:18:54:Graves powinien uwzgldni|nasze oba nazwiska.
00:19:00:Akt naley si pani Kane.
00:19:01:Powinien by na nas dwoje.
00:19:05:Nie powierz mojego syna|bankowi!
00:19:08:Przesta natychmiast!
00:19:10:Bank zostanie obarczony
00:19:13:pokierowaniem jego edukacji.
00:19:15:Czy on potrzebuje opiekunw?
00:19:19:Bdziemy zarzdza kopalni,
00:19:22:ktrej pani Kane|jest jedyn wacicielk.
00:19:25:Gdzie mam podpisa?
00:19:27:Mwi ostatni raz:
00:19:31:bd uwaany za zego ma|i zego ojca.
00:19:33:Bdziemy panu paci rocznie|50,000 dolarw
00:19:36:do koca paskich dni.
00:19:40:Miejmy nadziej, e tak bdzie lepiej!
00:19:53:Zyski z eksploatacji
00:19:56:stworz kapita,
00:19:58:ktrym Charles Kane|bdzie dysponowa po ukoczeniu 25 lat.
00:20:10:Jest czas, aby si zapozna.
00:20:14:Waliza jest gotowa...
00:20:17:od omiu dni.
00:20:22:Jego guwernant doczy do nas w Chicago.
00:20:30:Jaki adny!
00:20:33:Pan go zrobi?
00:20:35:Dorobi mu brod.
00:20:38:Charles, to jest pan Tatcher.
00:20:42:Przyby ze Wschodu.
00:20:49:Zabierze ci pocigiem w podr.
00:20:53:On ma wszystkie wiata.
00:20:56:Matka dojedzie pniej.
00:21:01:Zobaczysz Chicago i Nowy Jork!
00:21:06:W twoim wieku taka podr!
00:21:10:- Nie idziesz?|- Musimy zosta.
00:21:14:Zostaniesz z panem Thatcher.
00:21:17:Pniej, bdziesz bogaty...
00:21:21:a tutaj to ju nie jest twoje miejsce.
00:21:24:Bdziesz najbogatszym czowiekiem|w caej Ameryce!
00:21:28:Spdzimy razem przyjemne chwile.
00:21:32:Ucinijmy donie.|A tak okropnie wygldam?
00:21:47:Trzeba go poprawi!
00:21:50:Naprawd tak mylisz?
00:21:53:To dlatego odsunem go do ciebie.
00:22:18:Wesoych wit!
00:22:21:I Szczliwego Nowego Roku!
00:22:24:Zbliaj si twoje 25-te urodziny
00:22:29:ktre wyzwol ci spod opieki|firmy Thatcher i Spka
00:22:33:i oddadz ci we wadanie
00:22:36:szst fortun wiata.
00:22:41:Aby lepiej zrozumia
00:22:43:wag swej pozycji,
00:22:46:przekazuj ci kompletn list|twoich dbr.
00:22:49:To jest pana Kane'a.
00:22:51:Nie interesuj mnie
00:22:53:moje pokady zota i ropy.
00:22:57:Jedynie dziennik "Inquirer"
00:23:00:wydaje si interesujcy.
00:23:03:Nie sprzedawaj go. Wracam|i pobawi si jego redagowaniem.
00:23:08:Bawi si redagowaniem gazety!
00:23:19:SKANDAL NA KOLEJACH
00:23:22:HANIEBNY WYZYSK NARODU
00:23:24:L'INQUIRER DEMASKUJE TRUST
00:23:28:SKANDAL Z RUDERAMI
00:23:31:L'INQUIRER DEMASKUJE TO
00:23:40:REKINY MIEDZI NA CELOWNIKU
00:23:43:FLOTA HISZPASKA U NASZYCH WYBRZEY!
00:23:46:Czy tak jest koncepcja paskiego dziennikarstwa?
00:23:48:Mwi, co mi przychodzi do gowy!
00:23:52:Nie ma adnego dowodu,|e flota hiszpaska...
00:23:58:To pan Thatcher...
00:24:03:mj byy opiekun.
00:24:05:adnych sekretw dla naszych czytelnikw!
00:24:07:Pan Thatcher jest w tym wytrway
00:24:09:a poza tym jest surowym krytykiem.|Prosz czyta...
00:24:13:Urocze panie na Kubie.
00:24:15:Moesz wysa poemat proz.
00:24:20:Na Kubie nie ma wojny.|Wheeler.
00:24:23:Prosz odpowiedzie: Zajmijcie si poematami,|ja wspomn o wojnie.
00:24:30:Porozmawiajmy o paskiej kampanii
00:24:32:przeciwko kolejom.
00:24:34:Wie pan co o nich?
00:24:37:Wiele szk mnie odesao!
00:24:43:Zapomina pan, e jest
00:24:45:jednym z najwikszych akcjonariuszy!
00:24:50:Mwi pan do dwch osb.
00:24:53:Kane, waciciel 82,364 akcji,
00:24:57:widzi pan, znam swoje aktywa,
00:25:00:sympatyzuje z panem i mwi:
00:25:03:komitet obrony powinien|zaj si tym dziennikarzem.
00:25:06:Stawiam 1000 dolarw.
00:25:10:Ale Kane, dyrektor "l'Inquirer'a",
00:25:14:mwi panu tak:
00:25:17:ci biedni robotnicy|nie bd wykorzystywani
00:25:20:przez rekinw finansjery
00:25:23:poniewa nie maj obrocy!
00:25:27:Prosz mi pozwoli powiedzie:
00:25:30:sdz, e jestem czowiekiem sytuacji.
00:25:32:Dziki mojej fortunie,|wierz, e bd mg ich broni.
00:25:36:A jeli tego nie zrobi,|zrobi to ludzie bez fortuny.
00:25:40:Widziaem pask sytuacj finansow.
00:25:46:Czy nie za duo filantropii?
00:25:50:L'Inquirer kosztuje pana|milion dolarw rocznie.
00:25:53:Bdzie mnie kosztowa tyle w tym roku
00:25:58:i tyle w przyszym!
00:26:01:Z powodu miliona rocznie,
00:26:03:bd musia zaprzesta wydawania za...|60 lat.
00:26:10:W trakcie zimy 1929...
00:26:17:Charles Foster Kane deklaruje
00:26:21:zrzeczenie si prowadzenia|dziesiciu dziennikw
00:26:26:i odrzucenie zarzdzania
00:26:28:caym wydawnictwem.
00:26:36:Inaczej mwic: likwidacja!
00:26:40:Czytaem, panie Thatcher!
00:26:44:Prosz mi pozwoli podpisa i wyjecha!
00:26:46:Jest pan za stary,|eby nazywa mnie: pan Thatcher.
00:26:50:Jest pan za stary,|aby by nazywanym inaczej!
00:26:54:Thatcher i Spka
00:26:58:bdzie wypaca Charlesowi Kane|utrzymanie.
00:27:03:Bdzie pan sprawowa w swych dziennikach
00:27:06:prawo kontroli,
00:27:12:a my bdziemy si z panem konsultowa.
00:27:19:To przejciowy kryzys.
00:27:23:Umrze pan bogatszy ode mnie!
00:27:27:Tak jak si i urodziem!
00:27:29:Jednake wicej zarobilimy|ni stracilimy.
00:27:34:Tak, ale nigdy pan|lokowa kapitau.
00:27:38:Zawsze pan...
00:27:41:...co kupowa.
00:27:50:Moja matka powinna bya wybra|mniej pewnego bankiera.
00:28:01:Moja fortuna mnie okaleczya.
00:28:05:Wie pan, panie Bernstein,
00:28:09:bez tej fortuny,
00:28:12:mgbym zosta wielkim czowiekiem!
00:28:15:A nie jest pan jednym z nich?
00:28:19:Jako sobie z tym poradziem.
00:28:23:Kim chciaby pan by?
00:28:26:Wszystkim, czego pan nienawidzi!
00:28:40:Jest 16:30.|Prawda, Jennings?
00:28:44:Znalaz pan to,|czego szuka?
00:28:52:Pan nie jest|Pczek Ry?
00:28:56:A pan jest Jennings?
00:29:03:Zajty? Och nie!
00:29:05:Jestem Prezesem Zarzdu,|sucham?
00:29:09:Co mogy oznacza jego ostatnie sowa?
00:29:14:Pczek Ry?
00:29:16:Kobiet?
00:29:18:Sporo ich mia w modoci.
00:29:21:Czyby przypomnia sobie o ktrej
00:29:23:na ou mierci?
00:29:25:Jest pan mody, panie Thompson.
00:29:31:Wspomnienia s uporczywe.
00:29:34:To ja w 1896,
00:29:38:na statku,|ktry uwaali za mj,
00:29:45:spostrzegem mod dziewczyn ubran na biao,
00:29:49:z bia parasolk.
00:29:52:Ledwie j widziaem,|ona mnie nie.
00:29:56:Nie po miesicu, wanie od tej chwili,
00:30:00:Nie przestaem o niej myle.
00:30:03:Kto pana jeszcze pyta?
00:30:05:Pojechaem do Atlantic City.
00:30:07:Suzie?
00:30:11:Zadzwoniem do niej|nazajutrz po mierci Kane'a.
00:30:14:Nie moga podej do aparatu.
00:30:17:Pojad si z ni spotka.
00:30:20:Wydaje mi si,
00:30:23:e przywoujc wspomnienia,
00:30:26:pozna pan jego pocztki.
00:30:28:Przed jego pocztkami
00:30:31:i a do koca.
00:30:34:Poza Suzie, kogo pan widzia?
00:30:37:Nikogo. Czytaem Pamitniki Thatchera.
00:30:41:Thatcher! Krl idiotw!
00:30:44:On ma fortun!
00:30:46:To nie sztuka|zarobi pienidze
00:30:48:jeli si pragnie
00:30:52:tylko tego!
00:30:55:To, czego chcia Kane,
00:30:59:to nie byy pienidze!
00:31:03:Thatcher nigdy tego nie zrozumia.|Ja sam...
00:31:07:Musi pan zobaczy si z panem Lelandem.
00:31:11:Studiowa z Kanem.
00:31:15:Harvard, Yale, Princeton!
00:31:19:Kane zewszd by wyrzucany!
00:31:22:Leland nigdy nie mierdzia groszem.
00:31:24:Po nabraniu milionw,
00:31:28:jego ojciec popeni samobjstwo,|zostawiajc jedynie dugi.
00:31:34:By z panem
00:31:37:kiedy przej l'Inquirera.
00:31:45:Spjrz dobrze, Jerediahu...
00:31:48:Tak niewiele,|a zmieni aspekt!
00:32:01:Tu nie ma pokoi!
00:32:04:Kto pyta pana o zdanie?
00:32:12:Za panem, panie Kane.
00:32:31:Witamy serdecznie, panie Kane.
00:32:36:Witamy serdecznie w l'Inquirerze.
00:32:38:Carter, redaktor naczelny.
00:32:40:Dzikuj, panie Carter.|Pan Leland...
00:32:44:jest naszym krytykiem teatralnym.
00:32:46:Tym chcesz by?
00:32:49:Stoj z mojego powodu?
00:32:55:Aby zaznaczy ich odmienno.
00:32:58:Niech wic usid.
00:33:05:Nie znaem paskich planw.
00:33:07:Ja te nie...
00:33:09:lub raczej nie mam adnego projektu,
00:33:11:za wyjtkiem wydawania dziennika!
00:33:18:Pan Bernstein...
00:33:20:dyrektor generalny.
00:33:28:Mio mi!
00:33:33:To paskie biuro?
00:33:37:Jest do paskiej dyspozycji.
00:33:44:Licz, e bd mieszka w paskim biurze.
00:33:47:Mieszka tu?
00:33:50:Ale dziennik poranny
00:33:52:zamyka si 12 godzin dziennie!
00:33:58:Zmienimy to!
00:34:01:Wieci przychodz|24 godziny na dob!
00:34:07:Niemoliwe!
00:34:11:Ja nic nie znacz jako rysownik!
00:34:14:Jeste krytykiem.
00:34:20:Kronika mwi
00:34:22:o znikniciu pani Silverstone,
00:34:25:a l'Inquirer o tym ani sowa!
00:34:32:To nie jest strona na skandale!
00:34:38:Dlaczego my te nie mamy
00:34:40:tytuu na trzy kolumny?
00:34:42:Bo nie trzeba!
00:34:45:Tytu nadaje wanoci artykuowi.
00:34:50:To morderstwo...
00:34:51:Nic o tym nie wiadczy!
00:34:54:Ssiedzi tak podejrzewaj.
00:34:56:Jeli bdziemy kolportowa plotki,
00:35:00:gazeta na to nie wystarczy.
00:35:05:Od tej chwili zajmiemy si tym.
00:35:08:Prosz wysa reportera,|aby powiedzia Silverstone'owi
00:35:11:e jeli jego ona nie pojawi si,
00:35:13:l'Inquirer spowoduje zatrzymanie go!
00:35:16:Niech si odwoa
00:35:17:do Biura Centralnego.
00:35:21:Jeli Silverstone zada
00:35:24:pokazania odznaki policyjnej,
00:35:27:niech gono go
00:35:30:oskary o anarchi!
00:35:31:Idziemy co zje?
00:35:34:Powany dziennik...
00:35:36:Dzikuj... i do widzenia.
00:35:42:Prosz zada Kroniki!
00:35:47:Tajemnica Brooklynu!
00:36:08:Wydanie ukae si za 10 minut.
00:36:10:3 godziny spnienia, ale gotowe!
00:36:14:Co za strata czasu!
00:36:16:Przerabia go pan cztery razy!
00:36:19:Poprawiaem pierwsz stron,
00:36:22:i nic wicej!
00:36:26:L'Inquirer bdzie tak samo niezaleny w Nowym Jorku
00:36:29:jak gaz w tej lampie.
00:36:33:- Co chcesz zrobi?|- Moje wyznanie wiary!
00:36:36:Nie miej si.
00:36:38:Jest gotowa.
00:36:41:Trzeba dotrzymywa obietnic.
00:36:44:Dotrzymam.
00:36:46:Moi wspobywatele dostan dziennik,
00:36:50:ktry bdzie ich informowa|uczciwie i o wszystkim.
00:36:54:Ja...
00:36:55:To ju 2 razy, Ja.
00:36:57:Bior odpowiedzialno.
00:37:00:Inquirer bdzie mwi prawd
00:37:03:i aden interes tego nie stumi.
00:37:08:Stan si rwnie mistrzem
00:37:10:praw obywatelskich i praw czowieka.
00:37:21:- Mog zobaczy?|- Opublikuj to!
00:37:27:Ten artyku na pierwszej stronie.
00:37:32:Prosz poprawi rozmieszczenie na stronie.
00:37:38:Prosz mi da rkopis.
00:37:42:Zatrzymam ten dokument.
00:37:46:Czuj, e moe sta si dokumentem,
00:37:52:tak jak Deklaracja Niepodlegoci
00:37:56:i moim pierwszym biuletynem szkolnym.
00:38:02:MOJE WYZNANIE WIARY
00:38:17:Inquirer.|Nakad: 26,000 egzemplarzy.
00:38:23:Nie doprowadziem pana do Kronik|bez powodu.
00:38:30:Wspaniay dziennik!|Nakad o tym wiadczy.
00:38:38:To nic dziwnego,|majc takich wsppracownikw!
00:38:42:Ale trzeba byo 20 lat,|eby ich zebra!
00:38:46:Dwadziecia lat?
00:38:49:Sze lat temu w Kronikach,|staem przed paskimi zdjciami
00:38:54:jak dzieciak przed cukierkami.
00:38:56:Dzi mam te cukierki!
00:39:00:Witamy serdecznie w Inquirer'ze!
00:39:02:Prosz wysa to zdjcie do Kronik!
00:39:07:Dzisiejszego ranka|mamy najwikszy nakad w Nowym Jorku,
00:39:11:684,000 egzemplarzy!
00:39:14:Dokadnie 684,132!
00:39:20:Prosz mi wybaczy,|e was opuszcz za 8 dni.
00:39:23:Jad do Europy odpocz.
00:39:25:Obiecaem to mojemu lekarzowi.
00:39:29:Teraz mog to zrobi.
00:39:31:Nie kupi pan jeszcze
00:39:35:wszystkich arcydzie!
00:39:38:To moja wina?
00:39:40:Tworzy si je od 2000 lat,
00:39:43:a ja je kupuj dopiero od 5-ciu!
00:39:45:- Prosz mi obieca!|- Obiecuj.
00:39:51:Musz dotrzyma obietnic?
00:39:57:Panowie, prosz o wasz uwag.
00:40:05:Wypowiemy wojn Hiszpanii?
00:40:29:Wypowiemy jej wojn?
00:40:33:Inquirer ju to zrobi!
00:40:35:Pospny anarchista!
00:40:46:Piosenka o panu Kane!
00:40:48:W tym miecie piewa si o wszystkim!
00:41:06:Jest czowiek|Jaki czowiek
00:41:10:Ktry robi co moe|dla ebrakw!
00:41:13:Nic go nie przeraa
00:41:16:ani wyzyskiwacze,|ani eksploratorzy.
00:41:20:Lubi pali|Lubi artowa
00:41:23:Kt nie byby zmartwiony|Gdyby zosta zrujnowany?
00:41:26:A sukces|wcale go nie zmieni
00:41:30:Zgadnijcie,|To pan Kane!
00:41:41:Nie pan!|Charlie, tak lepiej!
00:41:59:Jaki przyjemny wieczr!
00:42:02:Jaki problem?
00:42:34:Wczoraj by w Kronikach.
00:42:37:Powicono ich Kronikom,
00:42:40:jak obecnie Inquirerowi?
00:42:42:S jak wszyscy!
00:42:45:Wykonuj swoj prac,
00:42:47:ale lepiej ni inni!
00:42:59:Zasady mamy takie same jak oni?
00:43:03:Niektre nie!
00:43:06:Ale pan Kane szybko sprawi, e zmieni opini!
00:43:11:Lub zmieni swoje zapatrywania
00:43:15:bez jego wiedzy!
00:43:19:Panie Leland!|Depesza od pana Kane!
00:43:25:Depesza z Parya!
00:43:38:Cae szczcie, e obieca nie wysya wicej
00:43:42:posgw!
00:43:45:Chce kupi najwikszy diament!
00:43:47:Powinien pan mu towarzyszy!
00:43:51:Zepsubym mu przyjemno.
00:43:53:Czy naprawd jestem
00:43:55:osob psujc zabaw, purytaninem?
00:44:01:Tak.
00:44:03:auj, ale myl tak samo, jak pan Kane.
00:44:08:Nie wiedziaem, e kolekcjonuje diamenty.
00:44:12:Powiedzmy raczej: kto, kto je kolekcjonuje.
00:44:17:Nie tylko posgami si interesuje.
00:44:23: 467 pracownikw Inquirerora|wituje paski powrt.
00:44:28:Oto i on!
00:44:38:Kto prowadzi kronik towarzysk?
00:44:49:Byem tak dugo nieobecny,|e ju nie wiem...
00:44:54:Jeszcze jeden anons do zamieszczenia...
00:44:58:Prosz go nie zamieszcza jako waniejszego|od pozostaych.
00:45:01:W imieniu wszystkich paskich pracownikw...
00:45:04:Dzikuj wam wszystkim, ale...
00:45:08:Przykro mi.
00:45:15:Pewnie si spieszy!
00:45:18:Prosz zobaczy dlaczego!
00:45:27:Pan i pani Norton ogaszaj uroczysto zarczyn
00:45:29:ich crki Emily|z panem Kane.
00:45:38:Emily Norton...
00:45:40:Siostrzenica Prezydenta|Stanw Zjednoczonych!
00:45:45:A by moe pewnego dnia|ona Prezydenta!
00:45:55:Zna pan cig dalszy.
00:45:59:Emily to nie Pczek Ry.
00:46:01:le si skoczyo?
00:46:03:Skoczyo si.
00:46:05:Potem mia Suzie.
00:46:08:To te si skoczyo.
00:46:15:Pczek Ry, ktrego pan szuka...
00:46:25:To by moe co,|co utraci.
00:46:28:Pan Kane straci prawie wszystko.
00:46:32:Powinien pan zobaczy si z panem Lelandem.
00:46:34:Czsto byli odmiennego zdania,
00:46:36:Jak chociaby na temat wojny|przeciwko Hiszpanii.
00:46:38:Z pewnoci to bya...|wojna pana Kane.
00:46:46:Ale czy bez tego,
00:46:50:mielibymy Kana Panamski?
00:46:53:Nie wiem, gdzie jest pan Leland.
00:47:00:Moe nie yje?
00:47:02:Jest w szpitalu w Huntington.
00:47:08:Nie jest chory...
00:47:11:Ale... postarza si.
00:47:15:A to jest choroba,
00:47:17:na ktr si nie leczy!
00:47:30:Wszystko sobie przypominam!
00:47:33:Wspomnienie,|c za przeklestwo!
00:47:40:Wedug mnie, jego najstarszy przyjaciel,
00:47:43:yje w surowych warunkach.
00:47:45:Nie e by,|ale jego czyny za nim przemawiay.
00:47:50:Gdybym nie by jego przyjacielem,|nigdy nie miaby adnego!
00:47:54:By moe byem tylko figurantem!
00:47:59:Chce pan dobre cygaro?
00:48:02:Lekarz zabrania mi pali.
00:48:06:auj...
00:48:09:Ale przerwaem panu.
00:48:15:Chce pan wiedzie,|co sdz o Charliem Kane?
00:48:22:Mia w sobie pewien rodzaj wielkoci,
00:48:24:ale nie porwnywalnej do niczego innego.
00:48:28:Nigdy si nie poddawa,|by zadowolony, gdy mg radzi.
00:48:33:Jego opinie miay sw jako,
00:48:37:ale zawsze wierzy
00:48:40:tylko w Charliego Kane.
00:48:44:Musia tak umrze.
00:48:46:Smutne!
00:48:49:Wielu z nas odchodzi
00:48:52:bez jakiejkolwiek wiary,
00:48:54:ale wierz w co!
00:48:58:Naprawd nie ma pan cygara?
00:49:03:A Pczek Ry?
00:49:07:Ach tak! Jego ostatnie sowa...
00:49:11:Czytaem o tym w Inquirerze.
00:49:13:Nigdy nie wierzyem w to, co pisz w Inquirerze.
00:49:17:Mog panu opowiedzie o Emily.
00:49:19:Chodzilimy|na ten sam kurs taca.
00:49:25:Pierwsza pani Kane.
00:49:29:Bya najmilsza|z caego kursu.
00:49:36:Bardzo szybko,
00:49:37:Charlie i ona wpadli sobie w oko.
00:49:42:Zwizek jak wiele innych.
00:49:53:Jeste pikna.
00:49:55:Ale tak! Bardzo pikna.
00:49:57:Nigdy nie kadam si tak pno...
00:50:00:jak dzi rano.
00:50:03:Co pomyl domownicy?
00:50:06:Nie id do gazety.
00:50:08:Dziennikarze s gorsi od marynarzy!
00:50:12:Uwielbiam ci.
00:50:15:Dziennikarz te musi spa.
00:50:19:Odwoam moje spotkania.
00:50:24:- Ktra godzina?|- Nie wiem, ale pno!
00:50:29:Jest wczenie!
00:50:33:Wiesz, ile czasu
00:50:36:trwao twoje 10 minut?
00:50:39:Co w nocy robisz w gazecie?
00:50:45:Twoj jedyn rywalk jest Inquirer!
00:50:47:Czasem wolaabym|prawdziw rywalk.
00:50:51:Zarzucasz mi...
00:50:53:...ataki przeciwko
00:50:56:...Prezydentowi.|- Wujowi John?
00:50:57:Prezydentowi Stanw Zjednoczonych.
00:51:01:Gupiec, ktry otacza si niewaciwymi osobami!
00:51:06:To on jest Prezydentem, nie ty!
00:51:09:Bd, ktry zostanie poprawiony!
00:51:12:Prezent od pana Bernsteina
00:51:15:jest koszmarny!
00:51:18:Nie mog go trzyma
00:51:20:w dziecicym pokoju.
00:51:22:Bernstein bdzie tam czasem wchodzi.
00:51:29:Z pewnoci!|Charles, wierzymy...
00:51:32:W to, co powiem, eby wierzy!
00:51:52:Kocha j?
00:51:54:Oeni si z mioci.
00:51:59:Rwnie mioci,|zaj si polityk.
00:52:02:Chcia, by wszyscy wyborcy|go kochali.
00:52:07:da od ycia jedynie mioci!
00:52:11:Straci j, poniewa...
00:52:15:nie mia niczego do zaoferowania.
00:52:17:Oczywicie kocha Charliego Kane!
00:52:22:Oraz swoj matk.
00:52:24:A jego druga ona?
00:52:26:Susan Alexander?
00:52:28:Powiedzia mi,
00:52:30:e dla niego ona reprezentowaa
00:52:35:doskonay okaz|narodu amerykaskiego.
00:52:40:C wic miaa ta kobieta?
00:52:44:Pierwszego wieczoru,
00:52:48:gwatowny bl zbw...
00:53:19:Co pani tak mieszy?
00:53:23:Co pani jest?
00:53:25:Bl zbw.
00:53:26:Co?
00:53:27:Bl zbw.
00:53:35:Co w tym miesznego?
00:53:37:Jest pan poplamiony!
00:53:40:Prosz si umy. Mieszkam tu.
00:53:46:Moe ciepej wody? Dam panu troch.
00:54:12:Lepiej?
00:54:14:To lekarstwo nie dziaa.
00:54:16:Prosz zapomnie o zbie!
00:54:24:Kiedy przyjmuj, musi by otwarte.
00:54:30:Jeszcze boli?
00:54:34:Prosz si jeszcze ze mnie mia,|jestem jeszcze zabawny.
00:54:38:Ale to pana zoci.
00:54:40:Chc pani rozbawi.|Prosz spojrze na mnie...
00:54:44:Co pan robi?
00:54:45:Poruszam obydwoma uszami.
00:54:49:Umiech!
00:54:54:Ten, kto mnie tego nauczy
00:54:58:jest dzi Prezydentem Wenezueli.
00:55:07:yrafa?
00:55:12:So!
00:55:15:Nie. Kogut!
00:55:19:Czyby by pan iluzjonist?
00:55:24:- artowaem.|- Nie wie pani, kim jestem?
00:55:27:Paskie nazwisko nic mi nie mwi, panie Kane...
00:55:32:jakkolwiek czsto musiaam je sysze.
00:55:35:I podobam si pani?
00:55:38:Jest pan taki miy!
00:55:42:C bym bez pana zrobia?
00:55:45:Bolay mnie zby|i znam mao ludzi.
00:55:48:Ja ich znam zbyt wielu|i te jestem samotny.
00:55:53:Prosz zgadn, gdzie si wybieraem|w moim najlepszym garniturze.
00:55:56:Musi mie ich pan duo wicej!
00:55:59:artowaem.
00:56:03:Szedem do magazynu,
00:56:06:odszuka wasne dziecistwo.
00:56:09:Kiedy zmara moja matka,|wiele lat temu,
00:56:12:przewieziono tam jej meble.
00:56:16:Szedem je obejrze.
00:56:20:Sentymentalna podr!
00:56:26:Zajmuj si dziennikarstwem.|A pani?
00:56:29:- Ile lat pani powiedziaa?|- Nic nie mwiam.
00:56:32:Oczywicie, nie mgbym zapyta.
00:56:34:Dosy stara!
00:56:36:W sierpniu 22 lata.
00:56:39:Pracuj u Seligmana.
00:56:43:Podoba si tam pani?
00:56:45:Nie. Matka chciaa, ebym zostaa piewaczk.
00:56:52:Marzya,
00:56:54:e zobaczy mnie w Operze.
00:56:57:Miaa zudzenia co do mojego gosu.
00:57:05:Ma pani fortepian?
00:57:09:Tak, w salonie.
00:57:11:Zechce pani zapiewa dla mnie?
00:57:18:Bol pani jeszcze zby?
00:57:20:Przeszo.
00:58:09:Tylko jeden czowiek|moe nas uwolni
00:58:12:od tego szkodliwego Gettysa!
00:58:15:Charles Foster Kane,
00:58:18:przyjaciel pracownika, nasz jutrzejszy gubernator.
00:58:25:Mam tylko jeden cel:
00:58:27:ujawni nieuczciwo...
00:58:31:Gettysa i bandy...
00:58:36:ktra rzdzi tym krajem!
00:58:41:Nie skadam adnej obietnicy,
00:58:44:bo a do teraz...
00:58:47:nie sdziem, e zostan wybrany.
00:58:51:Teraz, mam tylko jedn nadziej.
00:58:58:A Gettys... duo mniej!
00:59:04:Wszystko wskazuje...
00:59:07:e zostan wybrany gubernatorem!
00:59:13:Mog wic sobie pozwoli|na skadanie obietnic.
00:59:24:Robotnik...
00:59:27:i dziecko ze slumsw
00:59:29:wiedz, e mog|liczy na mnie.
00:59:33:Zrobi wszystko, aby chroni|wydziedziczonych,
00:59:39:le opacanych, le ywionych!
00:59:47:- Tato jest ju gubernatorem?|- Jeszcze nie.
00:59:54:Teraz bd mg skada obietnice
00:59:57:jeli tylko nie bd zbyt zajty,|aby je realizowa.
01:00:05:Jednake zo jedn...
01:00:07:a Gettys wie, e jej dotrzymam!
01:00:12:Moj pierwsz czynnoci jako gubernatora...
01:00:15:bdzie oskary,
01:00:20:osdzi i skaza...
01:00:23:ojca chrzestnego Jima W. Gettysa!
01:00:53:Gettys zaczyna rozumie.
01:00:59:- Podobao ci si moje wystpienie?|- Wszystko syszaem.
01:01:11:Ka odprowadzi Juniora,|Charles.
01:01:30:Co to za takswka?
01:01:34:Mam zoy wizyt, z tob.
01:01:36:O co chodzi?
01:01:38:O nic, chyba.|Chc wiedzie.
01:01:42:Id na 74 Ulic pod nr 185.
01:01:47:Chod, jeli chcesz.
01:01:54:Id z tob.
01:02:00:Nie znaem u ciebie|takiego melodramatycznego tonu.
01:02:04:Prosz wej, panie Kane.
01:02:24:Nie chciaam pisa do paskiej ony,
01:02:28:On mnie do tego zmusi.
01:02:34:Pani Kane...
01:02:38:przedstawi si:
01:02:42:Jim Gettys.
01:02:48:Pisaem do pani|poprzez pani Alexander,
01:02:52:nie zgodzia si.
01:02:54:Zagrozi mi...
01:02:58:Zanim zostan wybrany,|zmiad panu gardo!
01:03:02:By moe!
01:03:06:List by tego nie wyjani.
01:03:10:cikie konsekwencje|dla pana Kane i jego bliskich.
01:03:13:Chcia j tu zwabi.
01:03:16:Wiem, co pan myli.
01:03:20:Ale co znaczy?
01:03:21:Pani Kane nic nie wie.
01:03:24:Ten dentelmen...
01:03:25:Nie jestem dentelmenem!
01:03:28:Pani m ironizuje.
01:03:31:Nie wiem nawet, co to jest!
01:03:34:Dla mnie dentelmen to jest...
01:03:41:Lecz gdybym by dziennikarzem,
01:03:44:dla zniszczenia polityka,
01:03:47:niekoniecznie pokazywabym to
01:03:49:matce i dzieciom!
01:03:51:- Rodzaj...|- Chodzi o pana!
01:03:56:Nie broni jedynie|kariery, lecz mojego ycia!
01:04:00:I jestem bardziej szlachetny od niego!
01:04:05:Niech jutro zoy rezygnacj|z powodw zdrowotnych...
01:04:09:albo dzienniki opublikuj|mj artyku.
01:04:12:Co za artyku?
01:04:15:O nim i pani Alexander.
01:04:19:Mam dowody.|Mam je spreparowa?
01:04:28:Dla wszystkich bdzie lepiej,|jeli pan Kane wycofa swoj kandydatur.
01:04:35:Dla pani rwnie.
01:04:38:A ja?
01:04:42:Powiedzia, e moje nazwisko|byoby splamione.
01:04:46:Nie masz wyboru,
01:04:49:zdecydowali za ciebie!
01:04:52:Nigdy wyborcy...
01:04:54:Wyborcy s mniej wani
01:04:57:od naszego syna!
01:04:59:- Jeli opublikuj...|- Niczego nie opublikuj!
01:05:14:Idziesz?
01:05:22:Zostaj.
01:05:27:Bd walczy sam!
01:05:30:Wkrtce bdzie za pno.
01:05:38:Aby ty i...
01:05:41:ten bandyta zrazili do mnie|sympati publiczn?
01:05:45:Paski syn nie musi dowiedzie si
01:05:48:o tej sprawie z gazet.
01:05:50:Sam o tym zdecyduj!
01:05:57:Twoje zachowanie to ju bya decyzja.
01:06:07:Uwaaem pana za mniejszego gupca!
01:06:09:Nic nie mam panu od powiedzenia.
01:06:12:Prosz wyj! I poczeka na zamknicie!
01:06:15:To bdzie lekcja dla innych.
01:06:20:Panu przydaaby si niejedna,
01:06:24:i pan o tym wie!
01:06:26:Prosz si o mnie nie martwi.
01:06:29:Prosz si o mnie nie martwi.
01:06:32:Jestem Charles Foster Kane!
01:06:35:I nie jestem politykiem,|ktry chce umkn
01:06:39:zasuonej karze!
01:06:45:Wyl pana do Sing-Sing!
01:07:13:KANE PRZYAPANY W MAESKIM OU|ZE PIEWACZK
01:07:33:Nie mamy wyboru...
01:07:36:z milionem spnionych gosw!
01:07:41:Tamta?
01:07:44:KANE POKONANY!|WYBORY NIEREGULARNE
01:08:27:Prosz wrci si pooy.
01:08:31:Pan rwnie.
01:09:02:Jestem pijany.
01:09:09:Jeli upie si,|aby mi powiedzie o...
01:09:14:Pani Alexander,
01:09:18:tracisz czas.
01:09:24:Zdradziem wit przyczyn|reform spoecznych?
01:09:33:Lecz zainteresowani wybrali,
01:09:36:wol mnie od Gettysa!
01:09:39:Mwisz o ludziach,|jakby naleeli do ciebie.
01:09:46:Mwisz zawsze
01:09:48:aby im da prawa,
01:09:51:jak gdyby wolno
01:09:54:bya rekompensat|za ich sub!
01:09:56:A robotnik?
01:09:58:Te si napij.
01:10:02:To wszystko naprawi!
01:10:03:Niewane!|Nigdy nie jeste pijany!
01:10:07:Duo pisae|na temat robotnikw.
01:10:11:A oni si organizuj.
01:10:15:Nie sprawi ci to przyjemnoci.
01:10:18:Chc swych praw,|a nie twego miosierdzia!
01:10:25:A kiedy si zjednocz...
01:10:33:Twoje przywileje bd nic nie warte!
01:10:39:Bdziesz mg ju tylko rzdzi
01:10:42:mapami na bezludnej wyspie!
01:10:45:Z pewnoci kto si znajdzie,|aby pokaza mi moje bdy.
01:10:52:Bdziesz jeszcze mie tak szans?
01:10:55:Nie, jeste zbytnio wstawiony!
01:10:59:Martwisz si o wszystkich oprcz siebie!
01:11:03:Przekonujesz ludzi o swojej mioci
01:11:07:aby ich zmusi, by oni z kolei ciebie kochali!
01:11:09:Ale na twj sposb!
01:11:12:To jest taka gierka,|ktrej reguy zmieniasz.
01:11:21:Wylij mnie do pracy do Chicago.
01:11:25:Szukaa trykyki...|euh... krytyki.
01:11:30:Naprawd jestem pijany!
01:11:33:Chc jecha do Chicago.
01:11:37:Zbyt mi jeste tu potrzebny.
01:11:40:Tak wic przyjmij moj...
01:11:43:Dobrze! Jed do Chicago!
01:11:47:Przynajmniej sprbuj si upi!
01:11:51:Chicago ci si nie spodoba,
01:11:53:sporo wieje...|i nie ma homarw!
01:11:57:Mog jecha w sobot?
01:12:00:Kiedy chcesz.
01:12:07:Mio, wedug mojego prawa.
01:12:10:Wszyscy znamy tylko jedn:
01:12:13:wasn!
01:12:18:KANE POLUBIA PIEWACZK
01:12:26:Panie Kane, dla Ilnquirera!
01:12:39:Polityka ju nie?
01:12:45:Nie! Zostan|wielk piewaczk operow!
01:12:49:Bdzie pani piewaa w Metropolitan?
01:12:51:Jeli nie, Charlie kae mi zbudowa oper!
01:12:56:KANE BUDUJE OPER
01:14:24:Pan Leland|jest krytykiem teatralnym?
01:14:27:Artyku na temat wydarzenia jest gotowy.
01:14:29:O sytuacji wiatowej rwnie.
01:14:31:Krytyka muzyczna?
01:14:36:Merwin napisa dobry artyku.
01:14:39:Entuzjastyczny?
01:14:40:Naturalnie.
01:14:49:Paski artyku|jest na pierwszej stronie?
01:14:51:Pozostaje krytyka teatralna.
01:14:59:Pan Leland ni kieruje?
01:15:01:Tak. Czekamy na niego.
01:15:07:Gdzie on jest?
01:15:08:Tu jest, panie Kane.
01:15:34:Pan Leland i pan Kane...
01:15:38:od lat ze sob nie rozmawiaj.
01:16:06:Prosz zamkn drzwi.
01:16:11:Nigdy nie pi.
01:16:16:Wiedzielibymy o tym.
01:16:19:Co napisa?
01:16:23:Pani Alexander, przyjemna|lecz pozbawiona zawodu...
01:16:32:przybya na otwarcie|Opery w Chicago
01:16:36:w...
01:16:41:Nie mog tego wymwi.
01:16:47:Jej piew, na szczcie,|nas nie dotyczy,
01:16:51:co do jej gry,|jest niemoliwe...
01:17:15:...jest niemoliwe, moim zdaniem,
01:17:18:wyobrazi sobie gorszej miernoty.
01:17:23:Nie tak.
01:17:25:Nie! Dyktuj.
01:17:32:Skocz artyku.
01:17:35:SABY
01:18:03:Musz skoczy mj artyku.
01:18:05:Pan Kane si tym zajmie.
01:18:19:Musi go uporzdkowa!
01:18:24:Wiedziaem, e nie przejdzie!
01:18:26:On go ukoczy w tym samym duchu.
01:18:31:Nieprzychylna krytyka,|tak jak pan chcia.
01:18:37:To pana nauczy.
01:19:10:Znowu rozmawiamy?
01:19:13:Pewnie.
01:19:17:Jeste wylany!
01:19:31:Wszyscy znaj t histori,
01:19:35:ale dlaczego on napisa ten artyku?
01:19:38:Chcia mi udowodni,|e by lojalny.
01:19:44:I jeszcze, eby udowodni|co innego,
01:19:47:e chcia z Susan|zrobi piewaczk.
01:19:52:Przypomina pan sobie te wielkie tytuy|przed elekcj?
01:19:56:Kane przyapany|w maeskim ou
01:19:58:ze "piewaczk".
01:20:02:Chcia usun cudzysw.
01:20:05:5 lat temu opisa mi swj paac.
01:20:09:Jak si nazywa?|El Dorado?
01:20:18:Tak... Xanadou.
01:20:21:Udawaem, e nie pamitam.
01:20:26:Nie odpowiedziaem.
01:20:29:Moe si myliem.
01:20:31:Musia si w nim czu bardzo samotny!
01:20:35:Jego niedokoczony paac...|Nigdy niczego nie dokoczy,
01:20:39:za wyjtkiem mojego artykuu.
01:20:41:Dla niej zbudowa paac!
01:20:44:wiat go zawid,
01:20:47:wic zbudowa sobie inny,
01:20:50:w ktrym by krlem.
01:20:54:Id.
01:20:57:Prosz mi wywiadczy przysug.
01:21:00:Wychodzc,
01:21:03:prosz mi kupi 2 cygara.
01:21:09:Pielgniarki s dzi liczne
01:21:13:jak nigdy!
01:21:18:Prosz nie zapomnie o cygarach!
01:21:21:Prosz je dobrze chowa,|albo je panu odbior.
01:21:26:Lekarzowi...
01:21:29:bardzo zaley, abym y.
01:22:00:Prosz mi powiedzie...
01:22:03:wszystko, co pani wie|na temat pana Kane.
01:22:08:Wszystkiego nie mona powiedzie.
01:22:14:Nie musiaabym piewa|przed nim, tego pierwszego wieczoru.
01:22:20:Pniej ju tylko piewaam.
01:22:24:Miaam profesorw,
01:22:27:za 100 dolarw za godzin!
01:22:31:Nie mogli mi da nic wicej|jak tylko lekcje!
01:22:34:Polubi pani.
01:22:36:Powiedzia mi o maestwie...
01:22:40:dopiero po swoim rozwodzie.
01:22:46:Interesowa go mj gos.
01:22:48:To on chcia t Oper!
01:22:51:Ja nie chciaam piewa.
01:22:55:On chcia wszystkiego...
01:22:59:za wyjtkiem mojego wyjazdu.
01:23:18:Prosz na mnie spojrze!
01:23:45:Nie piewa pani|w dobrej tonacji!
01:23:51:S ludzie,|ktrzy nigdy nie bd piewa!
01:23:57:Nie pytam o paskie zdanie,
01:24:01:tylko o porad!
01:24:05:Wrmy do lekcji.
01:24:11:C powie wiat muzyczny?
01:24:14:Martwi si pan o to?
01:24:19:Opini publiczn to ja formuj...
01:24:22:w gazetach!
01:24:24:Zarzdzam|wieloma dziennikami.
01:24:28:Pan Matisti zrozumia.
01:24:31:- Jak pana przekona?|- To si panu nie uda.
01:24:59:Kontynuuj, kochana.
01:25:13:Byem pewien, e pana przekonam.
01:28:45:I ty nazywasz go przyjacielem?
01:28:48:Przyjaciel nie napisaby tego!
01:28:51:Powiedzmy, e inni mnie mcz,
01:28:54:ale nie Inquirer!
01:28:58:Ja nie mam tylu przyjaci,
01:29:01:nie jestem z wyszych sfer,
01:29:04:i nie byam na uniwersytecie!
01:29:07:Od pana Lelanda.
01:29:10:Przekaza do rk wasnych.
01:29:13:Znowu on?
01:29:19:Powiniene zgosi si do psychiatry.
01:29:23:Odesa Lelanda
01:29:24:z czekiem|na 25,000 dolarw!
01:29:28:Dziwna odprawa!
01:29:31:Wysae mu ten czek czy nie?
01:29:39:Czeka na 25,000 dolarw.
01:29:45:Co to?
01:29:48:Wyznanie Wiary...
01:29:57:Staro.
01:29:58:Bawi ci to?
01:30:02:Nie bdziesz mia wicej przyjemnoci|kac mi piewa!
01:30:07:Nie chciaam piewa!
01:30:10:Bdziesz!
01:30:12:Nie chc si omiesza.
01:30:15:Ty nie chcesz?
01:30:19:To przecie ja musz piewa,|znosi drwiny!
01:30:23:Dlaczego nie pozwolisz mi zrezygnowa?
01:30:25:Mam swoje powody,
01:30:27:ktrych ty nie rozumiesz!
01:30:30:Nie powiem ci.
01:30:36:Bdziesz piewa dalej.
01:32:06:Wezwij doktora Corey'a.
01:32:14:Zostanie przeniesiona za 2 dni.
01:32:20:Jak moga popeni|taki bd?
01:32:25:Jej rodki uspokajajce byy|w innej buteleczce.
01:32:30:Znuenie cigym powtarzaniem...
01:32:34:Bez wtpienia.
01:32:37:Mog tu zosta?
01:32:40:Tak, z pielgniark.
01:33:23:Nie mogam sprawi, aby zrozumia,
01:33:28:ale nie mogam|wicej piewa.
01:33:32:Wiesz, e to oznacza...
01:33:37:zniewaenie wrogiej publicznoci.
01:33:43:Trzeba walczy o swoje!
01:33:57:Dobra, ju nie bdziesz|musiaa wicej walczy.
01:34:03:Tym gorzej dla nich!
01:34:19:Co robisz?
01:34:25:Puzzle?
01:34:32:Ktra godzina?
01:34:35:11:30.
01:34:36:W Nowym Jorku?
01:34:41:Ktra jest godzina w Nowym Jorku?
01:34:44:11:30.
01:34:46:Wieczorem?
01:34:51:Drukujemy pierwsze wydanie!
01:34:53:Brawo dla pierwszego wydania!
01:34:58:11:30.|Koniec spektakli w teatrach,
01:35:02:kolacji, dyskotek!
01:35:05:Ale my|yjemy w paacu!
01:35:08:Ty go chciae.
01:35:11:Mona oszale.
01:35:14:Z nikim porozmawia...
01:35:18:hektary pejzau|i posgw.
01:35:21:C za samotno!
01:35:23:Jeszcze wczoraj,|zatrudnialimy 50 osb!
01:35:26:Nie zostao wicej|ni kilkunastu...
01:35:29:w zachodnim skrzydle.
01:35:32:Wszystko wymiewasz!
01:35:35:Jedmy do Nowego Jorku...
01:35:38:rozerwa si.
01:35:48:Nasze dom jest tutaj, Susan.
01:35:56:Nowy Jork mnie nie interesuje.
01:36:34:Co robisz?
01:36:38:Co za przyjemno
01:36:42:ponownie ukada puzzle?
01:36:44:A kolekcjonowanie|posgw?
01:36:49:Czasem si zastanawiam,
01:36:54:czy to nie przerodzi si w mani.
01:36:56:Nie, mnie to bawi.
01:36:59:Pojedmy jutro na piknik.
01:37:05:Zapro ich wszystkich.
01:37:08:Zaprosi ich?|Raczej im rozkaza.
01:37:12:Mylisz, e ich bawi|spanie pod namiotem!
01:37:18:Pojedziemy na piknik jutro.
01:37:24:Nigdy nie zgadzasz si na to,|czego naprawd pragn.
01:37:36:To nie jest mio,
01:37:41:mio nie istnieje.
01:37:46:Wiem, poniewa kochaem.
01:37:48:Dla niej spaliem sobie palce,
01:37:51:i cz straciem.
01:37:54:Od wielu lat,
01:37:57:moje serce tonie|we zach.
01:38:06:Robisz mi prezenty,|ale co jest dla ciebie?
01:38:12:Nie jestemy u siebie!
01:38:15:Nie ma co krzycze.
01:38:20:Dajesz mi bransolet,|jak 100,000 dolarw
01:38:23:za posg,|ktrego nigdy nie ogldasz.
01:38:28:Nigdy ich sobie nie odmwisz dla mnie?
01:38:31:Prosz ci, eby przestaa Susan.
01:38:34:Nigdy mi nic nie dae...
01:38:36:ty mi pacisz!
01:38:58:Wszystko co robi, to z mioci do ciebie.
01:39:01:Nie kochasz mnie,|ale ja musz ciebie kocha!
01:39:05:Jestem Charles Foster Kane!
01:39:08:Moesz mie wszystko...
01:39:10:ale trzeba mnie kocha!
01:39:16:Nie mw, e aujesz.
01:39:20:Nie auj.
01:39:33:Prosz Pana,|Pani pragnie Pana widzie.
01:39:41:Marie przygotowaa Pani bagae.
01:39:50:Prosz powiedzie szoferowi,|eby zapakowa moje bagae.
01:39:57:Oszalaa?
01:39:59:Mylaa,|e nasi gocie dowiedz si?
01:40:04:e ci opuciam?
01:40:09:Jeste jedyny,|z ktrym si poegnam.
01:40:12:Nigdy o tym nie mylaam.
01:40:17:Nie wyjedziesz...
01:40:25:egnaj, Charlie.
01:40:41:Prosz ci, nie wyjedaj.
01:40:48:Prosz ci, Susan!
01:40:53:ylibymy tak,|jak ty by tego chcia,
01:40:57:a nie jak ja.
01:41:00:Kpisz sobie...
01:41:08:Nie musisz wyjeda.
01:41:12:Nie moesz mi tego zrobi.
01:41:16:Wic to tak...
01:41:19:wci chodzi o ciebie,|nie o mnie...
01:41:23:ani o moje uczucia.
01:41:27:Nie mog ci tego zrobi?
01:41:30:Ale tak!
01:41:51:Straciam wszystkie pienidze.
01:41:56:Po prostu wszystko straciam.
01:42:00:Jedzie pan do Xanadou?
01:42:02:Fotografowa dziea sztuki
01:42:06:dla gazety.
01:42:08:Prosz porozmawia z Raymondem, majordomusem,
01:42:12:wie sporo rzeczy.
01:42:15:Odczuwam pewn lito|dla pana Kane.
01:42:20:Myli pan, e ja nie?
01:42:26:Dzie ju wstaje.
01:42:33:Prosz kiedy wrci i opowiedzie|swoj histori.
01:42:43:Pczek Ry?
01:42:47:Wiem...
01:42:49:Da pan tysic dolcw?
01:43:04:Powiem panu...
01:43:06:czasem by dziwny,
01:43:09:by samotny.
01:43:12:Po 11 latach spdzonych tutaj,
01:43:14:wiem co nieco.
01:43:18:Pczek Ry?
01:43:22:By dziwny...
01:43:25:ale ja umiaem nim pokierowa.
01:43:30:Tak wic, skoro ona go opucia...
01:45:41:Pczek Ry...
01:46:50:To wszystko, co pan wie|na ten temat?
01:46:52:Tak.
01:46:56:Powiedzia jeszcze raz...
01:46:59:"Pczek Ry",
01:47:01:upuci szklan kul,|ktra si roztrzaskaa,
01:47:05:i umar.
01:47:10:Mwi rzeczy|pozbawione sensu.
01:47:12:Sentymentalne?
01:47:15:Tak lub nie...
01:47:17:Nie za tysic dolcw?
01:47:19:Prosz o inne pytania.
01:47:21:Wyjedziemy,|kiedy wszystko sfotografujemy.
01:47:26:Prosz korzysta...
01:47:28:pocig zatrzymuje si na stacji.
01:47:33:Pan Kane tak czasem robi|czekajc cay dzie.
01:47:49:Jak myli pan,|ile to wszystko jest warte?
01:47:52:Miliony...
01:47:55:Amator!
01:47:56:Bdzie przynajmniej mona wwie|to wszystko do kraju!
01:47:59:Jeszcze jedna Wenus!|25,000 dolarw...
01:48:02:Drogo,|jak za kobiet bez gowy!
01:48:09:Mia wszystko!
01:48:11:467 pracownikw Inquirera|cieszy si z paskiego powrotu.
01:48:16:Patelnia ze stancji Kane'a,|w Colorado.
01:48:18:Warto: 2 dolary.
01:48:20:Sfotografujcie rwnie graciarni.
01:48:21:Mwisz o kolekcjonerze!
01:48:22:Puzzle!
01:48:25:witynia birmaska|i 3 hiszpaskie sufity!
01:48:29:Zamek szkocki|jeszcze nie rozpakowany.
01:48:32:Reasumujc:|paac, obrazy, zabawki...
01:48:37:c tu mamy?
01:48:41:Charles Foster Kane?
01:48:42:Albo Pczek Ry...?
01:48:45:Co to Pczek Ry?
01:48:47:To jego ostatnie sowa.
01:48:50:Rozwizae zagadk?
01:48:53:- Czego si dowiedziae?|- Nic takiego.
01:49:02:Co wic robie?
01:49:05:Puzzle.
01:49:07:Pczek Ry|wyjani wszystko?
01:49:10:Nie sdz.
01:49:14:Kane mia wszystko, czego tylko zapragn.
01:49:17:By moe za wyjtkiem|Pczka Ry!
01:49:21:Ale adne sowo nie moe wyjani...
01:49:24:ycia czowieka.
01:49:28:Pczek Ry|jest jedynie elementem ukadanki,
01:49:34:brakujcym elementem.
01:49:40:Chodmy ,bo...
01:49:44:spnimy si na pocig.
01:50:48:Prosz spali te sanki!
01:51:05:PCZEK RӯY
01:51:51:WEJCIE WZBRONIONE
01:52:09:Wikszo wystpujcych|w tym filmie aktorw
01:52:11:debiutuje na ekranach kin.
01:52:13:Teatr Mercury jest dumny,|e moe ich pastwu przedstawi.
01:53:52:Napisy adaptowa z francuskiego: voila mortin@poczta.fm
01:53:56:Poprawione przez: katrol@tlen.pl
01:54:01:Sous-titrage TVS - TlTRA
01:54:05:Odwied www.NAPiSY.info
